AZS UMCS Lublin - wyniki ligowe
Grudzień
10
2018

AZS UMCS Lublin - wyniki ligowe

Minionego tygodnia z drużyn AZS UMCS w Lublinie zagrali futsaliści, szczypiorniści oraz siatkarkiNa wyjeździe o punkty walczyli koszykarze i piłkarki ręczne

 

U siebie grali:

Futsaliści

Świetna druga połowa zdecydowała pierwszym zwycięstwie futsalistów od końcówki października. Akademicy po meczu walki pokonali Odrę Opole 6-3!

Początek spotkania nie zapowiadał, że w niedzielny wieczór będziemy świadkami aż tylu goli w hali Globus. W pierwszych minutach obie drużyny miały kłopot z dochodzeniem do sytuacji  bramkowych. Lepiej w ofensywie radzili sobie jednak goście, którzy kilka razy zagrozili Przemysławowi Hajkowskiemu stojącemu między słupkami Lublina. W 6. minucie piłka po uderzeniu Adama Kroka trafiła w słupek. Było to pierwsze poważne ostrzeżenie dla zespołu gospodarzy. W odpowiedzi zaatakowali akademicy, ale górą w starciu z Łukaszem MIetlickim był goalkeeper Odry. Nadal było bez goli. To zmieniło się w 12. minucie. Świetnie od bramki wznowił Bartłomiej Krzywicki. Długim podaniem uruchomił Stefana Karnatowskiego, który z okolic linii końcowej zagrał głową w środek pola karnego Dzików. Piłka trafiła do Roberta Brzęczka, a ten dał prowadzenie Odrze Opole (0-1). Miejscowi chcieli szybko odpowiedzieć. Konrad Tarkowski uderzył w słupek. Dziki przycisnęły. To nie przyniosło jednak efektu. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy szybki atak przeprowadzili podopieczni Marcina Waniczka. Hajkowski z pierwszym strzałem Kroka sobie poradził. Piłka nadal pozostawała w posiadaniu przyjezdnych. Spadła pod nogi Stefana Karnatowskiego. Zawodnik Opola z najbliższej odległości nie miał żadnych kłopotów ze zdobyciem gola (0-2). Odra schodziła do szatni na dwubramkowym prowadzeniu.

Po zmianie stron obraz gry zmienił się o 180 stopni. Dziki od początku agresywnie zaatakowały rywali. Szybko to przyniosło efekty. Gola kontaktowego w 23. minucie zdobył Maciej Urtnowski (1-2). Akademicy byli wyraźnie naładowani. Minutę później po indywidualnej akcji do remisu doprowadził Tomasz Ławicki (2-2). Podopieczni trenera Artura Gadzickiego dzielili i rządzili na parkiecie. Koronkową akcję przeprowadzili w 27. minucie spotkania. Świetnie na połowę boiska wycofał się Krystian Michalak, zagrał z pierwszej piłki po przekątnej do Konrada Tarkowskiego, będącego pod bramką rywali. Kapitan Dzików podał do środka. Na futsalówkę czekał już Mietlicki, który dał zielono-białym pierwsze tego wieczoru prowadzenie (3-2). W hali Globus wybuchła radość. To tylko napędzało gospodarzy, którzy ani na chwilę nie zwalniali tempa. Rywale nie mieli nic do powiedzenia. W 36. minucie było już 4-2! Kapitalnym podaniem przez całe boisko popisał się Mietlicki. Piłkę świetnie opanował Mateusz Szafrański i zwycięstwo Dzików zaczęło się mocno zbliżać. Odra próbował zagrozić akademikom, ale dobrze bronił Hajkowski. Trener Opola zdecydował się zdjąć bramkarza. Wykorzystał to Mietlicki, który strzałem z własnej połowy strzelił gola na 5-2. Straty zmniejszył Brzęczek (5-3), ale i tak ostatnie słowo należało do lublinian. Równo z syreną po akcji z Tarkowskim wynik ustalił Szafrański (6-3).

Pierwszej połowa była katastrofalna w naszym wykonaniu. Wyszliśmy, jak takie manekiny. Byliśmy bez wyrazu, jakbyśmy nie chcieli walczyć. Cieszę się, że po przerwie zespół się obudził. Mamy swoje problemy kadrowe. Ciągle szukamy odpowiednich rozwiązań. Jednak takie 20 minut, jak pokazaliśmy w drugiej części gry wnosi trochę optymizmu i nadziei – powiedział na gorąco po spotkaniu trener Artur Gadzicki.

Zupełnie dwie inne połowy. W pierwszej to wyglądało tak, jakbyśmy w ogóle nie wyszli z szatni. Popełnialiśmy proste błędy. Nie zareagowaliśmy na stracone gole. To było złe. Potrzebowaliśmy dużo czasu. W przerwie padło dużo mocnych słów i to poskutkowało. Widać było, że nam zależy na zwycięstwie. Często mamy takie wahania formy. Musimy pracować, żeby tego nie było – skomentował mecz Łukasz Mietlicki.

---

Piłkarze ręczni

Szczypiorniści AZS UMCS Lublin pewnie pokonali Olimpię Biała Podlaska w meczu trzynastej kolejki rozgrywek 2. Ligi Piłki Ręcznej Mężczyzn. Najskuteczniejszy w ekipie gospodarzy był Dmytro Dmytruk (7).

Zdecydowanie lepiej w mecz weszli miejscowi. Wynik otworzył Dmitro Dmytruk z rzutu karnego (1-0). Po nim trafili Miłosz Drozd i Bartłomiej Świąder (3-0). Olimpia na pierwszego gola czekała do piatej minuty spotkania. Jego autorem został Marcin Michalczuk (3-1). Goście zdołali złapać kontakt (5-4), ale znowu lepszy fragment zanotowali biało-zieloni. Przy wyniku 9-5 trener przyjezdnych poprosił o czas. Po powrocie na parkiet wynik po indywidualnej akcji podwyższył Maciej Serafin (10-6). Spotkanie stało się bardziej wyrównane. Akademicy nadal utrzymywali jednak bezpieczną przewagę. Na około sześć minut przed ostatnią syreną w pierwszej części, AZS wygrywał 13-9. Goście zaczęli grać w osłabieniu, już trzeci raz w tym meczu. Wykorzystali to Miłosz Drozd i Przemysław Pawelczuk (16-10). Dobrze w bramce lublinian spisywał się Karol Pałkiewicz. Ostatecznie akademicy wygrali pierwszą część 17-12.

Po zmianie stron nadal przeważali gospodarze. Dalej wyróżniał się Dmytruk. Dobrze poczynał sobie też Drozd. Po upływie dziesięciu minut na tablicy wyników mieliśmy rezultat 23-16.W kolejnym fragmencie rywale zbliżyli się do AZS-u (25-21). Duży udział w tym miał Jakub Polok. Wysokiej przewagi miejscowi już nie oddali. Zdołali ją powiększyć. AZS wygrał 32-25.

Przede wszystkim zagraliśmy dużo bardziej skutecznie niż w ostatnich meczach. W obronie mieliśmy też trochę więcej szczęścia. 32-25 to dobry wynik. Jestem dumny z zespołu, który pokazał dzisiaj, że potrafi walczyć – skomentował mecz trener Patryk Maliszewski.

Spokojna gra z naszej strony. Od początku kontrolowaliśmy mecz. Uważam, że wygrana siedmioma bramkami jest bardzo dobrym wynikiem. Moim zdaniem będziemy faworytem grupy spadkowej. Trzeba wygrać w następnej kolejce z Konstantynowem i wyjść do dalszej fazy z kompletem zwycięstw z zespołami z dolnej części tabeli – powiedział po spotkaniu Daniel Burek.

---

Siatkarki

Po dobrym meczu siatkarki LUK AZS UMCS Lublin pokonały przed własną publicznością Maraton Krzeszowice 3-1. Dla akademiczek było to trzecie zwycięstwo z kolei!

Początek był bardzo wyrównany. Po punkcie Sylwii Obszyńskiej LUK prowadził 7-5. Przyjezdne szybko odrobiły stratę, a następnie to one wygrywały już 16-12. Gospodyni to nie złamało. Remis dała skutecznym atakiem Natalia Gieroba (21-21). Wydawało się, że wszystko jest sprawą otwartą. Ponownie jednak kilka punktów z rzędu zapisały na swoim koncie krzeszowianki (21-24). AZS zdołał zbliżyć się do stanu 23-24, ale to było wszystko, na co było stać lublinianki w tej partii. Maraton wygrał 25-23.

Drugi set był już zgoła inny. Od pierwszej piłki sprawy w swoje ręce wzięły podopieczne trenera Jacka Rutkowskiego. Dodatkowo rywalki zaczęły się mylić. LUK wygrywał 7-3. Trener przyjezdnych – Jakub Zacharski poprosił o czas. Po powrocie na parkiet skuteczną kiwką popisała się Obszyńska (8-3). Z upływem czasu przewaga lublinianek tylko rosła (16-6). Akademiczki pewnie zwyciężyły w drugiej odsłonie 25-13.

Trzecia partia tak jednostronna już nie była. Maraton miał nawet trzy oczka zapasu (4-7). Trener Rutkowski zdecydował się wprowadzić drugą rozgrywającą. W miejsce dobrze spisującej się z początku Gabrieli Krzysiak, weszła Patrycja Zielińska. Taki manewr szkoleniowiec Lublina stosował już we wcześniejszych meczach. Zmiana się opłaciła, bo miejscowe zaczęły gonić wynik. Zdobył cztery punkty z kolei (8-7). Trener Maratonu wykorzystał przerwę. Dalej jednak minimalną przewagę utrzymywały siatkarki LUK-u (15-14). Od tego momentu różnicą zaczęła rosnąć. Akademiczki zupełnie zdominowały seta. Wygrały go 25-16. W meczu AZS – Maraton było 2-1.

Czwarta odsłona zdecydowanie lepiej zaczęła się dla Krzeszowic (2-7). Lublin szybko odrobił straty. Do remisu doprowadziła Karolina Karpiuk (7-7). W kolejnych fragmentach prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, aż w końcówce wszystko zaczęło się od nowa (11-14, 19-16, 21-21). LUK miał już dwie piłki meczowe po dwóch punktach z rzędu Karpiuk (24-22). Maraton jednak je obronił (24-24). Potem meczówkę miały siatkarki z Krzeszowic (25-26). Emocji nie brakowało. Ostatecznie wygrał Lublin 29-27. Zwycięstwo dwoma ostatnimi punktami w meczu zapewniła akademiczkom Natalia Gieroba.

- Seria trwa! Nie ukrywam, że tego się spodziewałem. Cały czas chcemy, aby nasza gra z każdym spotkaniem była coraz lepsza. Zdecydowanie najlepiej spisała się Natalia Gieroba. Przyzwoite było dzisiaj przyjęcie. Skuteczność w ataku też jest lepsza. Powoli zaczynamy grać! Czekają nas jeszcze pewne wzmocnienia kadrowe. Wróci do nas Magda Bogusz. Oprócz niej będziemy jeszcze dysponować jedną zawodniczką. Potencjał w zespole jest – powiedział po meczu trener Jacek Rutkowski.

Lublinianki zajmują piąte miejsce w lidze. Za tydzień udadzą się do Jarosławia na mecz z jak na razie niepokonaną SAN-Pajdą.

 

Na wyjeździe wystąpili:

Koszykarze

Miła niespodziankę sprawili swoim kibicom koszykarze U!NB AZS UMCS Lublin. Podopieczni trenera Przemysława Łuszczewskiego wygrali w Bielsku Podlaskim z drugim w tabeli Turem 83-63.

Od początku mecz lepiej układał się dla akademików z Lublina. AZS nie stracił punktu przez niemal pięć minut. Sam natomiast zdobył ich dziesięć. Zielono-biali prowadzili już 10-0. Po celnej “trójce” Szymona Jaworskiego Lublin wygrywał 15-2. Ostatecznie po pierwszej kwarcie U!NB miał trzynaście oczek zapasu (10-23). Druga odsłona była bardzo dobra w wykonaniu Szymona Daszke, który raz po raz trafiał do kosza rywali. Dzięki jego punktom akademicy utrzymywali przewagę (17-30). Po pierwszej połowie wicelider przegrywał z AZS-em 29-47.

Po zmianie stron gra stała się bardziej wyrównana. Obie drużyny miały jednak kłopot ze skutecznością, a to działało na korzyść lublinian, którzy mimo przegranej trzeciej kwarty 10-14, w meczu wygrywali 57-43. Ostatnie dziesięć minut nie przyniosło zmiany losów spotkania. Punkty Mateusza Wiśniewskiego, Bartosza Mudy, Patryka Wydry, Szymona Daszke, Kamila Waniewskiego, Bartosza Nycza i Szymona Jaworskiego nie pozwoliły rywalom na odrobienie strat. U!NB wygrał w Bielsku Podlaskim 83-63.

---

Piłkarki ręczne

Bez punktów z Olkusza wróciły szczypiornistki. Akademiczki uległy SPR-owi 29-32. Zielono-białe są na siódmym miejscu w tabeli.

MKS dobrze zaczął starcie w Olkuszu. W 5. minucie szczypiornistki z Lublina prowadziły już 5-2. W tym czasie dwie bramki w szeregach lublinianek zdobyła Anna Rossa. Co prawda gospodynie zdołały złapać kontakt. Traciły już tylko jednego gola (5-6). Znowu jednak inicjatywę przejęły zawodniczki MKS-u. Po trafieniu z karnego Patrycji Szyszkowskiej wygrywały 10-6. Kolejny raz SPR dał radę odrobić straty (12-12). Na minutę przed końcem pierwsze prowadzenie Olkuszowi dała Patrycja Jałowicka (17-16). Wynik przed przerwą ustaliła Szyszkowska. Drużyny schodziły do szatni przy remisie 17-17.

Druga połowa była wyrównana tylko przez pierwsze dziesięć minut, do stanu 21-21. Od tego momentu pięć goli z rzędu zdobyły gospodynie (26-21). Kluczową postacią po zmianie stron do tego czasu, w drużynie Olkusza była Natalia Kolonko. Do końca został kwadrans. W ciągu jego trwania akademiczki nie zdołały odrobić strat. SPR wygrał mecz 32-29.

Pojechaliśmy do drużyny, która ograła zespoły z górnej części tabeli. Spodziewaliśmy się trudnej przeprawy. Nie róbmy jednak tragedii z tego wyniku, bo gralismy z bardzo dobrym rywalem. Pzygotowujemy się teraz do kolejnego meczu, żeby wygrać w następnej kolejce z SAN-em Jarosław. Myślę, że nie będzie źle – podsumował trener Patryk Maliszewski.

 

Źródło: AZS UMCS

Facebook

Youtube

Instagram

Wspierają nas